piątek, 19 sierpnia 2016

Sowa - Jeśli jesteś ciekawy/a...

Witam!
Hm... Jakby tu zacząć po roku nieobecności... Może tak:
''Wena to dziwka'' - poetycko prawda? To chyba jedno z trafniejszych określeń z jakimi się spotkałam.
Kolejnym jest ''Nie przekładaj na jutro tego, co możesz zrobić dzisiaj'', choć o wiele bardziej podoba mi się wersja:
''Nie przekładaj na jutro tego, co możesz zrobić pojutrze''. Do mojego wewnętrznego, nieposkromionego lenia, pasuje idealnie. No ale co można powiedzieć o osobie, która po spadnięciu z łóżka w środku nocy, zastanawia się w jak dużym stopniu jest jej niewygodnie, żeby stwierdzić czy warto wracać na górę? No właśnie. Do czego zmierzam...

Minął rok. Rok, podczas którego zdążyłam zrobić wiele, między innymi napisać kilka fanfic'ów, które mam nadzieję wrzucić kiedyś do sieci. Rok, podczas którego sporo się zmieniło. Rok, podczas którego nie wrzuciłam tu żadnego rozdziału...
Mogłabym was przepraszać w nieskończoność i jest mi okropnie głupio wracać po tak długim braku odzewu.

Postanowiłam jednak pomęczyć was jeszcze trochę tym opowiadaniem, na które (całe szczęście) znów naszła mnie wena. Jednak nawet gdy jej nie będzie, mam ustanowiony cel, jakim jest skończenie wreszcie fanfic'a, którego pisanie zaczęłam mając 13 lat. Blog założyłam po roku, który pierwsze rozdziały przeleżały spokojnie w szufladzie, nie ruszone. Czyli zasadniczo minęły 3 lata, a ja wciąż tkwię niemal w punkcie wyjścia. (Odnoszę wrażenie, że coraz bardziej się pogrążam...)

W takim razie kończę tę przydługą wymówkę i zapraszam na rozdział 9, który już zapewne jest dostępny.
Życzę miłego czytania i mam cichą nadzieję, że ktoś jednak ucieszy się z mojego powrotu zanim oberwę tymi wszystkim Cruciatus'ami. Tak więc komentujcie i motywujcie mojego lenia do dalszej pracy.

Pozdrawiam was wszystkich i jeszcze raz przepraszam,
~Morsmorde

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz